Chcą bym był

Macie czasem dosyć tego, że Wasz telefon ciągle dzwoni, że na skrzynce odbiorczej wiecznie wiszą nowe wiadomości, że ciągle ktoś czegoś od Was oczekuje? Czy nie jest tak, że chcielibyście się czasem zamknąć w swoim azylu z dobrą książką czy muzyką, bez wiecznego "bycia on-line"?

chca-bym-byl-1

Patrzeć jak życie toczy się bez nas

Czasem ręce opadają w natłoku zajęć, spotkań, że aż chciałoby się stanąć pośrodku tego wszystkiego i zniknąć. Patrzeć jak życie toczy się bez nas. Myślę, że człowiek tak bardzo zatraca się w życiu, że zapomina żyć. Goni tylko od jednego do drugiego, wszyscy dookoła chcą go dla siebie, żeby tylko wyeksploatować go do cna, a gdy przychodzi ten moment, że jest się już tym wszystkim zmęczonym, to nikt nie chce tego zrozumieć, nikt nie chce przyjąć tego do wiadomości tylko naciskają zewsząd dalej i dalej.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że Ty im się należysz, a oni Tobie nie. Że Ty jesteś dla ich codziennych problemów, niepokoi, żali, a gdy to Ciebie coś nęka, gdy zachorujesz, bądź potrzebujesz czegoś - nawet najprostszej w świecie rozmowy, czy oparcia w drugim człowieku to nikogo nie ma. Nie przydasz się mi, jesteś słaby - to znikam. A Ty zostajesz sam ze swoimi problemami i nie masz się do kogo zwrócić.

Lepszy jeden prawdziwy przyjaciel niż setka nic nie wartych

Nie przypadkowo mówi się, że lepszy jeden prawdziwy przyjaciel niż setka nic nie wartych, którzy nawet nie oglądną się, gdy spadasz w przepaść.

Tak było, jest i będzie, że ludzie ciągle będą czegoś od Ciebie chcieli. Ba! Będą robić Ci również ciągłe wyrzuty jeśli przypadkowo nie będziesz miał czasu czy sił. Ale czy oni są, gdy ty ich potrzebujesz? O ile bezwarunkowa pomoc, przysługa, czy poświęcony czas drugiemu człowiekowi są dobre, o tyle pozwolenie siebie nagminnie wykorzystywać jest czymś bardzo doskwierającym, rujnującym i nieakceptowalnym.

Rzecz jasna nie jest rujnującym to, że chcesz pomóc, a to, że czujesz, że Ty sam nie masz w nikim oparcia w chwilach słabości. Gdzie jest ta granica pomiędzy "dobrem" czyli czysto ludzkiej chęci i potrzeby wsparcia drugiego człowieka, a nazwijmy to "naiwnością" czyli pozwalaniem na wykorzystywanie siebie. To rzecz bardzo trudna i indywidualna. Wszystko zależy od ludzi, od ich wspólnych relacji, od tego czego od siebie oczekują. Jedno jest jednak pewne. Jeśli jesteśmy dla kogoś ważni to ten ktoś będzie przy nas niezależnie w jakiej kondycji będziemy, czy w jakiej sytuacji życiowej się nie znajdziemy. Będziemy czuć to wsparcie, dobre słowo, ciepło. A jeśli jesteśmy dla kogoś warci tyle co nic to choćbyśmy nie wiem ile razy zdołali go wesprzeć to nie poczujemy z jego strony nawet najmniejszego zainteresowania nasza osobą, w przypadku jakiegoś życiowego zakrętu.

"Chcą bym (...) wrócił, miał serce, oddzwonił, miał czas, sumienie, bo chcą, bo chcą chcieć, bo im się rzekomo należę, leżę, patrzę w podłogę i nie chcę."

Marcin Świetlicki

Mała rada na koniec. Nie bójcie się czasem zniknąć. Może nie dla tych najbliższych - męża, żony, dzieci, ale dla wielkiego świata. Bo nie może być tak, że w natłoku oczekiwań skierowanych na Ciebie, zapominasz o sobie. Pamiętaj, że nie należysz do tych ludzi i świat sie nie zawali, gdy im czasem odmówisz. Czy to egoistyczne? Nie koniecznie. Bo przcież każdy z nas potrzebuje czasem spokoju.

chca-bym-byl-2

Kate

Cześć, jestem Kate, a to jest właśnie mój blog - moimi wpisami Ameryki nie odkryję, ale mam nadzieję, że dzięki nim bardziej świadomie spojrzysz na swoje życie i otaczający świat. Może nie nauczę Cię jak być trendy, zawsze na topie, bo sama zbyt często czuję się „do tyłu”, ale… dzięki temu dokopiecie się tutaj do ponadczasowych prawd, które tak często umykają nam dziś w tym zabieganym świecie.