Każdy nosi w sobie dżumę.

Każdy nosi w sobie dżumę, nikt bowiem na świecie nie jest od niej wolny. I trzeba czuwać nad sobą nieustannie, żeby w chwili roztargnienia nie tchnąć dżumy w twarz drugiego człowieka.

Ten tekst z książki "Dżuma" Alberta Camusa rozbrzmiewa mi często w głowie. Dzięki niemu staram się hamować swoje negatywne poczynania w stosunku do drugiego człowieka w chwilach zwątpienia, smutku czy gniewu. Nie jestem może najlepsza w analizie i interpretacji powieści według klucza, jak zawsze wypominała mi to moja polonistka, ale ja rozumiem to tak, że każdy z nas ma w sobie pewne zło, którym często nieświadomie uderzamy prosto w twarz bliźniego. Złu tak jak chorobie potrzebne są sprzyjające warunki, aby mogły się rozwijać, aby mogły się obudzić - a to bardzo łatwo przychodzi człowiekowi - wystarczą nieporozumienia, kłótnie, gorsze dni i już popychamy domino, które kosi za sobą kolejnych ludzi. Każda krzywda rodzi następną, rozprzestrzenia się jak najgorsza zaraza, pochłania w całości i ciężko przychodzi nam ozdrowienie.
 
Chciałabym potrafić nie dopuszczać do uwolnienia zarazy, która wypływała by ze mnie, aby nigdy nie krzywdzić drugiego człowieka. Ale jak często jesteśmy bezbronni wobec choroby? Jak często nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że jej zalążek jest już w nas i zaczyna nas pochłaniać?

Zarazy są w istocie sprawą zwyczajną, ale z trudem się w nie wierzy, kiedy się na nas walą. Na świecie było tyle dżum co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi tak samo zaskoczonych.

Albert Camus

Jeśli już dopuścimy do siebie myśl, że jesteśmy zarażeni - jest w nas wielkie zdziwienie. Czemu tak się stało? O co tutaj chodzi? Kiedy się zaraziłem? Od kogo? A może to ja puściłem falę zarazy? Ponad wszystko musimy być czujni, nie chcemy przecież zarażać, prawda? Ja wiem... Łatwo mówić, ciężko zrobić - bo przecież nawet jeśli wiemy, że nie jesteśmy w najlepszej kondycji i mamy świadomość tego, że nie jesteśmy do końca sobą to nie potrafimy przestać siać tej fali zniszczeń. Tylko, że później trzeba po tym sprzątać, trzeba się z tego wykaraskać. Zbierać to co pozostało, jeśli jeszcze w ogóle coś jest, coś czeka - ktoś czeka.
 
Przepraszamy, obiecujemy zmianę - tylko po to, żeby przy kolejnej fali zarazy znów popełnić ten sam błąd i znów tchnąć dżumę w drugiego człowieka. Czy kiedyś nauczymy się zapobiegać, żeby nie musieć się leczyć? Każda choroba na swój sposób wyniszcza. Wypala od środka. Rozsypuje nas na miliony kawałków. Uważajmy... Bo kiedyś możemy się po tym nie pozbierać.
 
kazdy-nosi-w-sobie-dzume-1

Kate

Cześć, jestem Kate, a to jest właśnie mój blog - moimi wpisami Ameryki nie odkryję, ale mam nadzieję, że dzięki nim bardziej świadomie spojrzysz na swoje życie i otaczający świat. Może nie nauczę Cię jak być trendy, zawsze na topie, bo sama zbyt często czuję się „do tyłu”, ale… dzięki temu dokopiecie się tutaj do ponadczasowych prawd, które tak często umykają nam dziś w tym zabieganym świecie.