Kiedy bliżej z Tobą będę

Znacie piosenkę Akurat "Kiedy bliżej z Tobą będę?" Jeśli nie - wrzucę ją poniżej, więc zapraszam do poznania, jeśli jednak znacie, to i tak klikajcie, słuchajcie i przypomnijcie sobie. Dlaczego? Bo tekst dalej jest na czasie. Może nawet bardziej niż za tamtych lat.

Kiedy-blizej-z-toba-bede-2

Nieustanne, zamknięte koło

To zadziwiające jak długo ludzie mogą kręcić się w koło. Nie ma wyjścia - ani w jedną ani w drugą. Tylko to nieustanne, zamknięte koło. Zaczynasz czuć się dobrze, bezpiecznie, ciepło i nagle spadasz w przepaść bez ostrzeżenia. Rozglądasz się ale nie ma nawet pomocnej dłoni, żeby Cię stamtąd wyciągnąć.

Cóż... Tracisz nadzieje, chcesz się jakoś otrząsnąć, pozbyć się tego poczucia pustki, smutku i żalu. Aż tu nagle widzisz wyłaniającą się z oddali dłoń. Łapie Cię. Przybliża do siebie. Budzi się w Tobie iskierka nadziei. Ze strachem bo ze strachem ale nie opierasz się, bo przecież tutaj w dole jest tak strasznie samotnie. Znów się angażujecie, nie jest to to co było dawniej - w końcu swoje już przeszliście, ale powiedzmy, że się staracie, żeby było przynajmniej "jakoś". No i faktycznie jest jakoś fajnie, miło. Znów staje się ciepło i bezpiecznie, ale każde najmniejsze nieporozumienie zaczyna mieć odnośnik do przeszłości. Jest tak bo przecież dawniej stało się coś - bo potraktowałeś/potraktowałaś mnie tak więc się teraz nie dziw, bo dawniej wypowiedziałeś/aś takie a nie inne słowa to teraz masz za swoje! Trzeba się było ugryźć w język.

Kiedy-blizej-z-toba-bede-1

Umycie sobie rąk

W sumie skuteczne, bo przecież naprawdę źle Cię potraktowałam to sobie zasłużyłam! Ja Cię skrzywdziłam to masz prawo skrzywdzić mnie w odwecie. I znów się oddalacie. Ale osobno nie jest za fajnie, szczególnie jak jesteście daleko, a spotykacie się w codziennym życiu. Coś Was zawsze porusza. To aż nieprawdopodobne jak w oddaleniu potrafimy naginać prawdę o sobie samych. Jak wspomnienia przybierają piękny wyraz i jak wlewa się w nas ta tęsknota.

I znów lgniecie do siebie jak pszczoły do miodu. Obiecujecie sobie, że tym razem już niczego nie schrzanicie. Ale jak to z obietnicami - miesiąc, dwa, może dłużej i wszystko wraca do normy. Bo to już nie będzie to piękne wspomnienie drugiego człowieka, a będziecie dla siebie chlebem codziennym. Teraz w odwecie znów możecie się krzywdzić, możecie dłubać w sobie tym szpikulcem za błędy przeszłości. Bo przecież zasłużył/ła. Oczekujemy pięknego powrotu, a gdy już jesteśmy blisko to przy najmniejszym "ale" w środku mamy pamięć o tym całym złu, które nam się przytrafiło po drodze.

Odwiedziłam na Fejsie żurnaliste.pl, wrzucił fajny, trafny tekst, który przytoczę na podsumowanie:

Nie chciałem Cię zranić,
nie chciałem Cię kochać,
nie w takiej kolejności.

Bo zrozumiałem, że Cię kocham, 
gdy patrzę w nasze zdjęcie. 
Nie w Twoje oczy, 
nie na Twoje nogi. 

Wróć, zmienię się.
Na miesiąc albo pięć. 
Później znowu będę sobą.

żurnalista.pl

Kate

Cześć, jestem Kate, a to jest właśnie mój blog - moimi wpisami Ameryki nie odkryję, ale mam nadzieję, że dzięki nim bardziej świadomie spojrzysz na swoje życie i otaczający świat. Może nie nauczę Cię jak być trendy, zawsze na topie, bo sama zbyt często czuję się „do tyłu”, ale… dzięki temu dokopiecie się tutaj do ponadczasowych prawd, które tak często umykają nam dziś w tym zabieganym świecie.